Wady i zalety

imgPraca doradcy finansowego ma tak dużo zalet, jak i wad. Na pierwszy rzut oka wydawać się ona może subiektem marzeń dla każdej osoby, która nie chce popaść w rutynę i robić tego samego przez osiem godzin dziennie. Przedstawiciel tego zawodu ma stały kontakt z ludźmi, a jeśli jest dobry w swoim fachu, może nie przemęczając się całkiem nieźle zarobić. Taką bynajmniej wizję roztaczają przed kandydatami pracodawcy. Trudno się dziwić, że wielu młodych/początkujących doradców popada w samozachwyt i jest przekonanych o swoim szczęściu i nadchodzącej karierze. Wspomniane zalety są ewidentne. Zarobić naprawdę można, kontakt z ludźmi prawie nigdy nie jest nudny, a ustalanie samemu godzin pracy jest czymś naprawdę wspaniałym. Dlaczego więc tak wiele osób szybko rezygnuje? Osiągnięcie sukcesu w tej dziedzinie nie jest bowiem łatwe. Wymaga przede wszystkim samodyscypliny, której to większość pracowników nie posiada. Trzeba nie tylko samemu się dokształcać, umawiać regularnie spotkania, ale – co w tym wszystkim najważniejsze – poszukiwać klientów. To właśnie ten aspekt pracy doradcy finansowego jest najtrudniejszy. Część ludzi bowiem samemu chce inwestować, innych całkiem łatwo namówić poprzez pokazanie potencjalnych zysków, a jeszcze inni po prostu potrzebują kredytu czy karty płatniczej. Problemem jest jednak znalezienie tych osób. Bez regularnego i czasem wręcz nachalnego szukania klientów, doradca finansowy skazany jest na porażkę. Większość początkujących pracowników takich firm nie potrafi się jednak przełamać. Co więcej, problemem są czasem sami klienci. Stałym elementem udanego spotkania jest prośba wychodząca od doradcy o polecenie osób mogących być potencjalnie zainteresowanymi kredytem, funduszem czy kartą. Klienci jednak są w dzieleniu się kontaktami bardzo niechętni. Ludzie w naszym kraju po prostu boją się podawać osobom trzecim numery telefonów. Jest to dziwne ale prawdziwe. Najważniejszą jednak wadą bycia doradcą finansowym (którą można jednak obrócić w zaletę) jest fakt, iż nasze wynagrodzenie zależy bezpośrednio od wyników. Nie każdy potrafi działać pod taką presją. Jeśli więc wiesz, że potrzebujesz miesięcznie 1 500 złotych, nie daj się skusić potencjalnymi trzema tysiącami w doradztwie finansowym, bo możesz skończyć miesiąc z 1/10 tej sumy. Stare, ale jakże aktualne w tej sytuacji przysłowie mówi, że lepiej mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu.

Powiązane wpisy